Mojemu kuzynowi Mackowi, mieszkajacemu niedaleko nas, urodzila sie wlasnie coreczka Amy, a Laura towarzyszyla jej mamie w ciazy, obserwujac rosnacy brzuch, dopytujac nas o szczegoly i doedukowujac sie serialem "Bylo sobie zycie". Skutek tego jest taki, ze teraz chodzi i pyta "ale czekaj, jak ja wyskoczylam z brzuszka?" albo "a jak nalalas mleczko do cycuszka?", itd. W kazdym razie na powitanie Amy przygotowala recznie zrobiony ("gebastelt") prezent: Laurke! (a co innego?! :)
Przypominacie sobie Bubu, pierwsza lalke Laury? Ostatnio przezywa renesans... Domyslamy sie, ze to jest jakas kopia malutkiej Amy
Poki co zyskalismy "wnuka" w postaci Bubu, choc Laura juz mowi, ze niedlugo tez bedzie miec dzidziusia w brzuszku...
:)