Wlasnie przy okazji trzecich urodzin Laury postanowilem rozpoczac ten blog. Spostrzeglem, ze te pierwsze trzy lata to byl czas, kiedy wiekszosc (zawsze bardzo chetnie) opowiadanych przez nas faktow dotyczacych tego, co u Laury - czyli co nowego, co ciekawego, co smiesznego, itp. - byla zrozumiala tylko przez waska grupe osob z najblizszej rodziny, sledzaca te "wydarzenia" na biezaco. Od niedawna jednak, pewnie glownie za sprawa rozwoju jezyka Laury jak i jej ogolnych umiejetnosci kognitywnych, przekazy typu "co nowego" staja sie coraz wyrazistsze, uniwersalne i prostsze w komunikacji (nie wymagaja dlugich wprowadzen). Pomyslalem wiec, ze to jest dobry moment, zeby sprobowac tutaj relacjonowac "co ciekawego u Laury".
Zaczynam (jak mam w zwyczaju) od zdjec - oczywiscie z trzecich urodzin!

Oto demonstracja samodzielnosci (czy dla kogos jeszcze szokujacej? :) )

Na urodzinach owych pojawil sie - obok innych drobiazgow - prezent glowny: "Laufrad"

...na ktorym, jak sie okazalo, Laura potrafila niemal od razu jezdzic!

Dla mniej wtajemniczonych objasniam: "Laufrad" (jaka jest polska nazwa??) to taka genialna wersja rowerka, w ktorej nauka poruszania sie naprzod przy pomocy pedalow oraz utrzymywania rownowagi zostaly zamienione kolejnoscia wzgledem klasycznego rowerka z "kolkami bocznymi" (gdzie najpierw sie uczy pedalowac, a pozniej rownowagi, co skutkuje w biednych tatusiach biegajacych za rowerkami). Tu dziecko odpycha sie nogami i najpierw koncentruje na rownowadze, a pedaly beda pozniej, jako mniej istotne.
PS. Wiekszych wypadkow jeszcze nie odnotowalismy. Dosc szybko musielismy jednak dokupic dziecku dzwonek. No wiecie, jak niektorzy chodza po chodnikach... ;)